Aktualności

Zadzwonił na numer alarmowy, gdyż sam nie radził sobie z problemami

Policjant z I Komisariatu KMP w Łodzi po otrzymaniu informacji, iż jeden z mieszkańców Łodzi chce popełnić samobójstwo pojechał swoim prywatnym samochodem spotkać się z desperatem, by odwieźć go od decyzji odebrania sobie życia. Dzięki jego szybkiej i zdecydowanej reakcji interwencja zakończyła się „happy endem”.

17 lipca 2016 roku około 18.30 policjanci z I Komisariatu KMP w Łodzi otrzymali informację, że na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który powiedział, iż rozstał się właśnie ze swoją partnerką i nie chce już dłużej żyć. W zgłoszeniu wskazano, że desperat ma znajdować się na ulicy Piotrkowskiej. Zdając sobie sprawę, iż każda minuta zwłoki może mieć tragiczny finał natychmiast wysłano patrole we wskazane miejsce, ale pomimo sprawdzenia całej okolicy, nie udało się zlokalizować mężczyzny. W tym samym czasie dyżurny usiłował skontaktować się z niedoszłym samobójcą oddzwaniając na numer z którego ten telefonował. Początkowo odrzucał on połączenia, jednak policjant nie poddawał się. W końcu mężczyzna odebrał. Funkcjonariusz ustalił jak nazywa się mężczyzna i wysłuchał jak przez łzy opowiedział o swoich problemach. Za każdym razem połączenia były krótkie, gdyż mężczyzna szybko się rozłączał i ponownie nie odbierał telefonu. Zastępca dyżurnego postanowił zadzwonić ze swojego prywatnego telefonu licząc, że widząc inny numer ponownie odbierze połączenie. Tak tez się stało. W trakcie rozmowy policjant w słuchawce usłyszał, że obok mężczyzny przejeżdża karetka na sygnale. Po chwili ten sam dźwięk dobiegł zza okna dyżurki. Analizując z której strony nadjechała wywnioskował, że mężczyzna prawdopodobnie znajduje się w okolicy. Policjant wyczuwając, iż zdobywa zaufanie niedoszłego samobójcy zaproponował, by ten się z nim spotkał. By ostatecznie przekonać desperata do swojego pomysłu zaproponował, że przyjedzie do niego swoim prywatnym autem, by radiowóz nie zwracał uwagi przechodniów. Mężczyzna przystał na tę propozycję i powiedział, gdzie jest. Policjant pojechał na wskazany parking. Tam zauważył siedzącego w volkswagenie mężczyznę. Podejrzewając, iż za kierownica siedzi ta osoba z którą rozmawiał przez telefon, zaparkował swój samochód tak, by uniemożliwić mu ewentualną ucieczkę. Następnie przywitał się z desperatem.  Podczas rozmowy 57-latek przyznał, że bardzo kocha swoja partnerkę, ale ona nie chce już z nim być. Był wyraźnie poruszony i cały czas płakał. Oświadczył, że pojedzie do Andrzejowa i rzuci się pod pociąg, gdyż nie ma po co żyć. Policjant przekonał desperata, że jest po to by mu pomóc. Uspokoił mężczyznę, a następnie przekazał w ręce załogi pogotowia ratunkowego, która przybyła na miejsce. Przed odjazdem 57-latek podziękował policjantowi za okazaną mu pomoc i uratowanie życia.